The Australian Pink Floyd Show
27.01.2011, Torwar




















Cóż, nie dałem się okłamać, chociaż tak bardzo na to liczyłem. Liczne głosy, że w porównaniu z poprzednimi latami wypadło blado, wzmacniają dystans do wczorajszego występu. Pewnie gdyby koncert skończył się po pierwszej części byłbym zawiedziony. Jednak druga część pozwala spojrzeć łaskawiej na dokonanie australijskiej grupy. I nie chodzi mi o wizualizacje 3d (moim zdaniem – zbędne, w dodatku użyte tylko na kilku utworach – co nie przeszkodziło niektórym przestać cały koncert w rozdawanych przed wejściem papierowych okularach), nadmuchiwane postacie czy lasery. Jeśli ktoś przeżył drobne błędy, to mógł spróbować poczuć dlaczego Pink Floyd jest uznawany za jeden z najlepszych zespołów, który grał na tej planecie.
Floydzi już nie wrócą, ale niedawno powstał British Pink Floyd Show, złożony po części z byłych muzyków TAPFS. Może będzie kiedyś okazja sprawdzić czy oni są bliżsi geniuszom?
Fotograficznie… Czy tylko ja liczyłem na trochę więcej?
Lasery znakomite :) ;>
Styczeń 29, 2011 o 8:59 pm
Bdb foty man! I nie, nie tylko Ty liczyłeś na coś więcej. Szczerze? Ja liczyłem na DUŻO więcej
Luty 1, 2011 o 5:03 pm
Pingback: The Australian Pink Floyd Show « Mordimer’s Fotolog