mój mały intymny fotograficzny świat

Oszibarack@Hard Rock Cafe

Wszystko wskazuje, że od ostatniej notki minął ponad miesiąc. Wypadałoby to zmienić. Zwłaszcza, że moje wakacje trwają niewiele krócej. Na usprawiedliwienie powiem, że bynajmniej nie marnowałem czasu odkąd się zaczeły. Jednak niespodziewany zamach na moje życie (tak, wiem, ciężko aby był spodziewany) sprawił, że moja ilość czasu wolnego w stosunku do obowiązków wzrosła niczym agresja polskich kibiców po ostatnim meczu z Austrią (nie, pomimo tego ja euro nie oglądam, jeśli kogoś to interesuje) i pokrzyżowało mi to realizację niektórych planów. Ale nie o tym tutaj chcę pisać, wróćmy do początku wakacji.


A konkretniej ich pierwszego dnia – czyli dwudziestego maja. Dzień już popadł w zapomnienie, ale wieczór zapowiadał focenie. Miałem już drugi raz okazję sprawdzić jak Hard Rock sprawdza się jako miejsce na koncerty. W roli gwiazdy wieczoru – grupa Oszibarack (bodajże z węgierskiego ‚pomarańcze’). Zainteresowanych ich twórczością odsyłam tutaj. Sam wybierałem po jednokrotnym przesłuchaniu jednym uchem utworów z tej strony, więc nie do końca byłem pewien czego się spodziewać.

Sam Hard Rock przywitał tradycyjnym dla tego miejsca klimatem „warszafki”. Wszyscy wiedzą o chodzi, a ja nie mam za bardzo ochoty się o tym rozpisywać, więc przejdę w końcu do koncertu. Albo nie, sobie ponarzekam najpierw na oświetlenie. Teoretycznie lepsze niż na Agressivie 69, ale i tak mi się nie podobało. Mocne, punktowe światła na muzyków, a oprócz tego niewiele więcej. I całość do bólu statyczna. Szkoda.
W perspektywie czasu, sam koncert nie zapadł mi za bardzo w pamięć. Zapewnie będzie należał do takich, o których przypominać będą tylko zdjęcia. Nie mogę powiedzieć, że nie podobało mi się, ani licznej publice (znacznie więcej osób rejestrujących aparatami/kamerami niż na A69), ale Oszibarack chyba nie do końca trafił w mój gust. Jednak elektronika, theremin (czyli ten istrument z pierwszego zdjęcia) i inne to nie do końca dla mnie. Wszystko to tworzyło całość, która jednak mi chyba bardziej podchodzi w wersji płytowej. Warto może jednak wspomnieć o Agimie Dżejlili (ten pan z thereminem, który także grał na wiośle, klawiszach i o obsługiwał MacBooka), zdecydowanie o najbardziej żywiołowej postaci koncertu. Już sama ilość instrumentów które musiał obsłużyć sprawiała wrażenie – do tego każdy strał się traktować z pasją. Trochę więcej energii przydałoby się wokalistce DJ Patrisii, która tylko nieśmiało podrygiwała.
Zresztą… i tak najważniejsze dla mnie były zdjęcia i możliwość sprawdzenia jak sobie moja 50tka radzi przy koncertach. Mam nadzieję, że źle nie jest. Dokładną relację przeczytacie sobie u Rajmunda, (oprócz relacji kilka moich fot więcej) dla którego wielkie dzięki za zorganizowanie wejściówek i zajmowanie się moim odzieniem zwierzchnim (zlikwidowali szatnię w Hard Rocku….)

W sumie moje wakacje zaczeły się już poprzedniego popołudnia, co wykorzystałem równie pożytecznie (aczkolwiek zdjęć nie robiłem) i warto o tym wspomnieć. Zawitałem do Domu Dziennikarza na spotkanie z Chrisem Niedenthalem. Tak, już widzę że wszystkim mówi wiele to nazwisko. Ale jestem pewien, że prawie każdy kojarzy jedną z jego fotografii – stan wojenny, Kino Moskwa, plakat Czasu Apokalipsy, a przed kinem transporter opancerzony. Poza tym pan Niedenthal był wieloletnim fotoreporterem tygodników Newsweek i Time. Spotkanie było połączone z 1,5 godzinnym slideshowem jego zdjęć. Aby nie przedłużać, powiem że naprawdę warto było się wybrać. Oprócz rewelacyjnych fotografii była to jedna z ciekawszych lekcji historii jakie miałem w życiu. A jeśli ktoś nie lubi historii (ale nie ma tu takich osób, prawda?) to Chris przedstawiał również swoje inne projekty z jego długiej kariery. Całe wydarzenie należy do comiesięcznego cyklu spotkań ze znanymi fotografami. W najbliższy poniedziałek (16 czerwca) o 18 kolejne. Więcej informacji tutaj. Ja oczywiście zachęcam. Tymbardziej że następne będzie dopiero we wrześniu.

Na koniec zareklamuję projekt Wyspiański Wyzwala – czyli polscy artyści mierzą się z poezją autora „Wesela’. Premiera niedługo – 23 czerwca. Wśród twórców m.in. Agressiva 69, Oszibarack (niestety nie zagrali ich kawałka na koncercie), NOT, Soyka i wielu innych. Zresztą sprawdzcie sami na myspace projektu: http://www.myspace.com/wyspianskiwyzwala. Obok płyty Czesława, zapewnie jedna z ciekawszych rodzimych propozycji muzycznych tego roku.
Ach, kącik muzyczny. Z racji tego że jest późno i chce mi się spać (a za oknem już słyszę, że ptaki oznajmiły że już się obudziły) to będzie jedna z moich ulubionych kołysanek ostatnio.

Reklamy

One response

  1. Lepiej późno, niż wcale.. :p
    No zdjęcia fajowskie, jak zwykle. Byle więcej takich wejściówek :]

    PS. Widzę, że się naprawdę „You Learn About It” spodobało ;)

    Czerwiec 16, 2008 o 12:59 am

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s